Archiwum kategorii ‘Bez kategorii’

Antologia kadru

grudzień 22, 2007

Z ostatnim stwierdzeniem nawet się zgodzę, ale przecież nie zawsze możemy umieścić swoje jaskrawe “ja” na fotografii, bo nie chodzi tu o powtarzanie jednej, niepodrabialnej wręcz przeróbki komputerowej na każdym zdjęciu. Chodzi o myśl, o podświadomość artysty, która ma się znaleźć na tym, co on uwiecznia na swojej pracy.

Przez taką, nie do końca zrozumiałą presję, mogę oglądać fotografie jednego twórcy, który na większości swoich prac umieszcza człowieka ubranego w ten sam garnitur i melonik. Mogęoglądać dzieła jednego fotografa, który źle zrozumiał pojęcie siebie na pracy i za każdym razem usiłuje się na niej umieścić na etapie retuszu komputerowego. Dzięki tejże presji do galerii trafiają wystawy twórcy, który fotografuje na przykład swoją choinkę w domu, a zdarzy się i zdjęcie nieostre tak, jakby aparat miał po raz pierwszy w ręku. Zapytacie jak to możliwe, że taka wystawa się “sprzedaje”. Otóż sprzedaje się w dość przewrotny sposób. Ludzie naoglądali się już takich cyrków i nonsensów na fotografiach różnej maści, że ostatecznie akceptują i zdjęcie nieszczęsnej choinki, jako dzieło sztuki.Za zaistniałą absurdalną sytuację nie można nikogo obwiniać.

Warto za to wspomnieć, że fotografia National Geographic jest po jakimś czasie nudna, że ichni fotograficy nie są świetnymi zawodowcami, że fotograf w swoje dzieła powinien wplatać siebie. Z ostatnim stwierdzeniem nawet się zgodzę, ale przecież nie zawsze możemy umieścić swoje jaskrawe “ja” na fotografii, bo nie chodzi tu o powtarzanie jednej, niepodrabialnej wręcz przeróbki komputerowej na każdym zdjęciu. Chodzi o myśl, o podświadomość artysty, która ma się znaleźć na tym, co on uwiecznia na swojej pracy. Przez taką, nie do końca zrozumiałą presję, mogę oglądać fotografie jednego twórcy, który na większości swoich prac umieszcza człowieka ubranego w ten sam garnitur i melonik. Mogęoglądać dzieła jednego fotografa, który źle zrozumiał pojęcie siebie na pracy i za każdym razem usiłuje się na niej umieścić na etapie retuszu komputerowego.

Dzięki tejże presji do galerii trafiają wystawy twórcy, który fotografuje na przykład swoją choinkę w domu, a zdarzy się i zdjęcie nieostre tak, jakby aparat miał po raz pierwszy i ostatni – istocie samego zjawiska, jakim jest wirtualny dziennik. Rogal Fotoblog – dziennik XXI wieku?Blog bywa często utożsamiany z dziennikiem pisanym przez nastolatkę; miejscem, w którym młode dziewczyny mogą się podzielić ze światem swoimi problemami, w dodatku niejednokrotnie zachowując przy tym anonimowość. Przeglądając internet, trudno całkowicie odrzucić tę interpretację: “blogujących” nastolatek jest mnóstwo, tyle że samo zjawisko nie jest niczym nowym. Dzienniki pisano wszak już wiele lat temu. To, z czym obecnie mamy do czynienia z realizacjami rozgrywającymi się w czasie. Fotografia srebrowa zostaje wyzwolona ze swojego obowiązku cywilizacyjnego tzn. już nie musi rejestrować. Jeśli teraz fotograf będzie się posługiwał tą techniką, to będzie to świadomy wybór artystyczny. Sama fotografia też przeżyła parę technologicznych. Lata 90 wykazują się coraz większą indywidualizacją postaw.